Call us now:

Wbrew narracji sektora bankowego, wyrok TSUE z dnia 10 września 2026 r. (C-510/25) wprost wskazuje, że przepisy dyrektywy 93/13 nie nakazują stosowania teorii salda. Trybunał wyraźnie przesądził, że o wyborze wariantu rozliczeń decyduje przede wszystkim prawo krajowe, o ile tylko zapewnia ono pełną ochronę praw konsumenta. W świetle polskich przepisów prawa cywilnego i procedury sądowej w pełni zabezpiecza to więc dotychczasową, ugruntowaną linię orzeczniczą bazującą na tzw. teorii dwóch kondykcji.
TSUE nie opowiedział się po stronie teorii salda
Trybunał wprost wskazał w punkcie 42 wyroku, że: „dyrektywy nie można interpretować jako zobowiązującej polskie sądy, by przyznawały pierwszeństwo stosowaniu teorii salda lub teorii dwóch kondykcji, gdyż wybór w tym zakresie należy do tych sądów, pod warunkiem, że zapewnią one konsumentowi w każdym wypadku ochronę gwarantowaną mu przez prawo Unii”. Użyte przez Trybunał zastrzeżenie ma fundamentalne znaczenie. TSUE nie nakazuje stosowania teorii salda, a jedynie wskazuje, że dyrektywa co do zasady nie sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, o ile dany porządek krajowy w ogóle na to zezwala i o ile nie godzi to w nadrzędny cel unijnej regulacji, jakim jest ochrona konsumenta jako słabszej strony stosunku prawnego.
Rozwijając tę myśl w punktach 37–39 uzasadnienia, Trybunał przypomniał, że unieważnienie umowy z powodu zamieszczenia w niej klauzul abuzywnych musi bezwzględnie realizować dwa nadrzędne cele: przywrócenie równości stron oraz zagwarantowanie skutku odstraszającego wobec przedsiębiorcy stosującego nieuczciwe praktyki. Jak podkreślił TSUE w punkcie 38: „obowiązek wyłączenia przez sąd krajowy nieuczciwego warunku umownego nakazującego zapłatę kwot, które okazują się nienależne, wiąże się co do zasady z odpowiednim skutkiem restytucyjnym dotyczącym tych kwot”.
Przy czym przyjęty model rozliczeń nie może czynić dochodzenia praw przez kredytobiorcę nadmiernie utrudnionym ani pozbawiać go korzyści płynących ze stwierdzenia nieważności umowy. Ochrona przyznana w dyrektywie 93/13 ma charakter bezwzględny, a Trybunał wyraźnie zaakcentował, że system ten został stworzony w interesie konsumenta.
TSUE o wyroku C-396/24 Lubreczlik – nie chodzi o teorię salda
Od momentu ogłoszenia głośnego orzeczenia w sprawie C-396/24 (Lubreczlik) z 19 czerwca 2025 r. nasza Kancelaria niezmiennie stała na stanowisku, że banki dokonują rażącej nadinterpretacji jego treści. W składanych przez nas pismach procesowych argumentowaliśmy, że wyrok ten odnosił się wyłącznie do roszczeń restytucyjnych dochodzonych przez banki, które bezpodstawnie żądały zwrotu kwoty kapitału kredytu z pominięciem dokonanych przez konsumenta spłat. Wykazywaliśmy, że TSUE w żadnym fragmencie przywołanego wyroku nie ograniczył prawa konsumenta do dochodzenia zwrotu całości spełnionych świadczeń ani nie przekreślił dorobku orzeczniczego sądów powszechnych i Sądu Najwyższego opowiadającego się za stosowaniem teorii dwóch kondykcji, a jedynie określił dodatkowe zasady realizacji kondykcji banku.
Wydany w sprawie C-510/25 wyrok stanowi ostateczne potwierdzenie tej tezy. Trybunał w punkcie 43 orzeczenia przeciął wszelkie spekulacje banków oraz sądów, stwierdzając wprost: „W wyroku z dnia 19 czerwca 2025 r., Lubreczlik (C‑396/24, EU:C:2025:460, pkt 44), na który powołał się sąd odsyłający, Trybunał wcale nie opowiedział się za jedną z dwóch rozpatrywanych teorii. Orzekł on jedynie, że art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie orzecznictwu krajowemu, zgodnie z którym, w przypadku gdy warunek umowy kredytu uznany za nieuczciwy prowadzi do nieważności tej umowy, przedsiębiorca ma prawo żądać od konsumenta zwrotu całej nominalnej kwoty udzielonego kredytu, niezależnie od kwoty spłat dokonanych przez konsumenta w wykonaniu tej umowy i niezależnie od pozostałej do spłaty kwoty”.
Brak podstaw w polskim prawie do dokonywania potrącenia z urzędu
Klucz dla zastosowania wyroku w polskich realiach leży w punkcie 47 orzeczenia, w którym TSUE sprecyzował, że sąd krajowy może dokonać potrącenia wzajemnych wierzytelności z urzędu wyłącznie wówczas, „jeżeli umożliwia mu to jego prawo krajowe, w tym konieczność przestrzegania wszelkich ewentualnie przewidzianych w tym prawie wymogów proceduralnych w zakresie potrącenia wierzytelności”.
W tym miejscu dyskusja wraca na grunt Kodeksu cywilnego, w którym instytucja potrącenia przez sąd z urzędu po prostu nie istnieje. Zgodnie z art. 498 § 1 i art. 499 k.c. potrącenie jest jednostronną czynnością materialnoprawną, wymagającą wyraźnego oświadczenia woli złożonego przez jedną ze stron drugiej stronie. Sąd powszechny związany zakazem orzekania ponad żądanie (art. 321 k.p.c.) nie ma kompetencji do dokonywania automatycznego potrącenia roszczeń stron. To strona uprawniona jest do podniesienia zarzutu potrącenia opartego na uprzednim oświadczeniu materialnoprawnym. Skoro zatem polskie przepisy o nienależnym świadczeniu (art. 405 w zw. z art. 410 k.c.) statuują dwa niezależne zobowiązania restytucyjne, a prawo procesowe nie zna instytucji dokonywania potrącenia przez sąd z urzędu, jedynym modelem rozliczeń po stwierdzeniu nieważności umowy znajdującym oparcie w polskich przepisach pozostaje niezmiennie teoria dwóch kondykcji.
Pogląd ten znajduje potwierdzenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Kluczowe znaczenie ma tutaj historyczna uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2024 r. (sygn. akt III CZP 25/22), mająca moc zasady prawnej. Sąd Najwyższy, opierając się na wcześniejszych uchwałach z 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20) oraz składu 7 sędziów z 7 maja 2021 r. (III CZP 6/21), definitywnie przesądził, że w razie nieważności umowy kredytu każdej ze stron przysługuje samodzielne roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia.
Co szczególnie istotne, Sąd Najwyższy w licznych orzeczeniach wydanych już po publikacji wyroku w sprawie Lubreczlik – m.in. w wyrokach z 5 września 2025 r. (II CSKP 550/24) i 27 listopada 2025 r. (II CSKP 690/24) oraz postanowieniach z 20 listopada 2025 r. (I CSK 2756/25) i 2 grudnia 2025 r. (I CSK 2767/25) – wprost orzekł, że właściwe jest nadal stosowanie teorii dwóch kondykcji




