Prawie 1 MILION złotych WIĘCEJ - dzięki naszemu zaangażowaniu w sprawę - otrzymał nasz Klient tytułem odszkodowania za przejęcie przez Skarb Państwa prawa własności nieruchomości położonej w rejonie Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach!

To ogromny sukces naszej kancelarii na polu spraw dotyczących odszkodowań za wywłaszczenie nieruchomości.

Na mocy decyzji Wojewody Śląskiego o zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego nieruchomość naszego Klienta z mocy prawa stała się własnością Skarbu Państwa. Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 12 lutego 2009 roku o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie lotnisk użytku publicznego (tzw. specustawa lotniskowa), Wojewoda Śląski zobowiązany był do przeprowadzenia postępowania dotyczącego ustalenia odszkodowania za przejętą nieruchomość.

Prawnicy naszej kancelarii skutecznie zakwestionowali początkową wycenę nieruchomości na kwotę 960.403,00 zł. W efekcie złożonego przez nas odwołania do Ministra Infrastruktury i Budownictwa doszło do ostatecznego ustalenia wartości działki na kwotę 1.887.125,00 zł!

Dzięki naszej pracy Klient zyskał 926.722,00 zł!

Z satysfakcją informujemy, że odnieśliśmy kolejny sukces w przedmiocie polisolokat i związanych z nimi opłat likwidacyjnych (w tym przypadku towarzystwo ubezpieczeń posługiwało się określeniem „świadczenie wykupu”). Sprawa dotyczyła umowy zawartej w 2010 roku ze Skandia Życie S.A. w oparciu o Ogólne Warunki Ubezpieczenia na Życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym ze Składką Regularną „Multiportfel Złoty Wiek” (OW-R-ZWK-091215).

Vienna Life Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie S.A. (dawna Skandia Życie Towarzystwo Ubezpieczeń S.A) na skutek przegranej w obydwu instancjach – przed Sądem Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie (I C 3405/16/K) oraz przed Sądem Okręgowym w Krakowie (II Ca 1760/17) – zobowiązana została do zwrotu całości środków zgromadzonych na rachunku naszego Klienta w dniu rozwiązania umowy – wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od daty wezwania do zapłaty.

Sytuacji, w których może dojść do utraty prawa jazdy, jest co najmniej kilka. W niniejszym wpisie chciałbym odnieść się do jednej z nich, a mianowicie do sytuacji, w której w wyniku kontroli drogowej dochodzi do odebrania kierującemu prawa jazdy w związku z podejrzeniem o prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka (wykroczenie), bądź też w związku z podejrzeniem o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego (przestępstwo).

Przepisy, o których naruszenie kierowca może być podejrzewany we wskazanych przypadkach to:

- art. 87 § 1 kodeksu wykroczeń: kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 50 złotych,

lub też

- art. 178a § 1 kodeksu karnego: kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zgodnie z obowiązującymi w tej kwestii przepisami, funkcjonariusz Policji ma obowiązek zatrzymać prawo jazdy kierującego, wobec którego zachodzi podejrzenie popełnienia jednego ze wskazanych powyżej czynów. Co oczywiste,  podejrzenie takie jest subiektywnym przekonaniem funkcjonariusza przeprowadzającego kontrolę. Czynnikiem obiektywizującym będą w tym wypadku badania - trzeźwości kierującego lub też zawartości w jego organizmie środków działających podobnie do alkoholu (najczęściej chodzi o narkotyki, choć w grę wchodzić mogą również inne środki psychoaktywne jak np. dopalacze). Pierwsze z badań przeprowadzone może zostać przy użyciu alkomatu lub też - na żądanie osoby mającej poddać się badaniu - w drodze analizy próbek krwi; drugie z kolei polega na pobraniu od kierującego próbek śliny, które następnie analizowane są w trakcie kontroli przy użyciu odpowiedniego testera.

Dla możliwości odzyskania prawa jazdy jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania sądowego, którego przedmiotem będzie popełnienie jednego ze wskazanych powyżej czynów, kluczowe jest by kierujący zażądał przeprowadzenia badania krwi – bądź to na zawartość alkoholu bądź też na zawartość środków działających podobnie do alkoholu (środki odurzające).

Możliwość odzyskania prawa jazdy w sytuacji przeprowadzenia badania krwi wynika z okoliczności towarzyszących takim badaniom. Otóż najczęściej na wyniki badań krwi czeka się miesiącami (jest to reguła w przypadku badań na zawartość we krwi środków działających podobnie do alkoholu (narkotyków i innych środków odurzających). Istniejące przepisy natomiast pozwalają domagać się zwrotu dokumentu prawa jazdy w sytuacji, w której w terminie 30 dni od dnia jego zatrzymania do właściwego Sądu nie przekazano dokumentu prawa jazdy wraz z wynikami badania krwi kierującego.

Na marginesie wskazać należy, że nagminną praktyką jest niewłaściwie stosowanie omawianych przepisów przez Policję. W konkretnej sprawie może to stanowić dodatkową okoliczność, która umożliwi odzyskanie prawa jazdy i jego zachowanie przynajmniej do momentu prawomocnego zakończenia postępowania sądowego.

Marcin Żurowski

adwokat

Wielu przedsiębiorców - co zaskakujące także i prawnicy - otrzymuje od tzw. Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczych i Firm  listy, które do złudzenia przypominają korespondencję urzędową.

Listy stanowią w istocie rzeczy propozycję zawarcia umowy, jednakże stylizowane są na urzędowe wezwania do zapłaty zaległych należności. Choć w treści pism wyraźnie wskazuje się, że opłata za ogłoszenie wpisu do Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczych i Firm jest FAKULTATYWNA, to jednak mnogość zacytowanych przepisów, użyte słownictwo, a także załączenie wypełnionego blankietu wpłaty kwoty 295 zł stwarzają wrażenie, że zapłata jest obowiązkiem przedsiębiorcy.

Wszystkich, którzy otrzymali korespondencję tego typu informujemy, że zapłata wskazanych kwot nie jest obowiązkowa.

Osoby, które na skutek błędu dokonały wpłat, informujemy, że istnieje możliwość odzyskania utraconych pieniędzy.

Uczulamy wszystkich by przed podpisywaniem umów, czy też regulowaniem płatności na rzecz nieznanych podmiotów, dokładnie zapoznawali się z treścią przekazanych dokumentów. W razie wątpliwości co do ich znaczenia, zachęcamy oczywiście do konsultacji z prawnikami naszej kancelarii.

 

 

 

 

 

 

W ostatnim czasie pojawiało się sporo spekulacji na temat przyszłości delikatesów Alma. W dniu 14 października 2016 r. Zarząd Alma Market S.A. złożył w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia wniosek o ogłoszenie upadłości obejmującej likwidację majątku. W prasie pojawiły się ponadto informacje o tym, że bank PKO BP S.A. wypowiedział spółce kredyt na ponad 60 mln zł, wzywając ją jednocześnie do zapłaty całej zaległości.

Artykuły opisujące kolejne przypadki zgłaszania przez przedsiębiorców wniosków o ogłoszenie upadłości nie powinny stanowić dla nikogo żadnego novum. Jednak wbrew pozorom, liczba ogłaszanych upadłości firm w Polsce nieustannie maleje. W pierwszej połowie 2016 r. ogłoszono w Polsce 328 upadłości i restrukturyzacji firm, a więc o 14 proc. mniej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku. W 2015 r. polskie sądy ogłosiły łącznie upadłość 741 firm, czyli o 10 proc. mniej niż w 2014 r.

Co ciekawe, odwrotny trend można natomiast zaobserwować w przypadku instytucji upadłości konsumenckiej. W tym roku objęła już ona bowiem prawie 3 tys. osób. W 2015 r. upadłość konsumencka ogłoszona została w stosunku do ponad 2000 osób. Zmiana ta spowodowana jest przede wszystkim nowelizacją przepisów o upadłości konsumenckiej, która weszła w życie w styczniu 2015 r. Nowelizacja ta w znaczący sposób ułatwiła drogę do skutecznego przeprowadzenia takiego postępowania.

Polska dobrze wypada na tle Unii

Dla porównania bowiem w poprzednich kilku latach pod rządzami wcześniejszych przepisów polskie sądy ogłosiły upadłość konsumencką zaledwie 60 razy. Nadal jednak liczba zgłaszanych wniosków u ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest w Polsce znacznie niższa niż w pozostałych państwach UE. Dla przykładu, w Niemczech w 2015 r. ogłoszono upadłość konsumencką w stosunku do ponad 100 tys. osób. Coraz częściej jednak osoby fizyczne zastanawiają się nad możliwością skorzystania z dobrodziejstw wspomnianej instytucji upadłości konsumenckiej.

Na czym jednak to polega i kto może z tego skorzystać?

Upadłość konsumencka jest postępowaniem sądowym, którego celem jest z jednej strony zaspokojenie wierzycieli osoby fizycznej według zasad w prawie przewidzianych, z drugiej zaś strony oddłużenie osoby dłużnika niewypłacalnego. Podkreślić przy tym należy, że umorzenie długów konsumenta jakie pozostały po zakończonym postępowaniu upadłościowym jest rozwiązaniem unikalnym dla upadłości konsumenckiej.

Upadłość konsumencką sąd ogłosić może tylko wobec konsumentów, a więc osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, którzy stali się niewypłacalni – nie są więc w stanie na bieżąco regulować swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

Dzięki unikalnej konstrukcji oddłużenia upadłego konsumenta, instytucja ta umożliwia całkowite zwolnienie konsumenta z długów poprzez ogłaszane przez sąd umorzenie zobowiązań, które powstały przed dniem ogłoszenia upadłości, a których nie udało się zaspokoić w postępowaniu upadłościowym lub w wyniku wykonania planu spłaty. Ustawodawca przewidział też wyjątkową możliwość oddłużenia konsumenta nawet bez wykonywania planu spłaty.

Przepisy o upadłości konsumenckiej w znowelizowanej postaci przesądzają o tym, że finalnym skutkiem przeprowadzenia postępowania upadłościowego jest zupełne zwolnienie konsumenta z długów, co pozwoli mu rozpocząć nowe życie bez ciężaru wcześniejszych nieszczęśliwych zdarzeń i nietrafnych decyzji finansowych.

Co przy tym istotne, w obecnym brzmieniu przepisy upadłości konsumenckiej nakładają na dłużników wypełnienie jedynie relatywnie niewymagającego warunku uczciwego i zgodnego z prawem działania konsumenta. Wskazać również należy, że z upadłości konsumenckiej mogą także skorzystać – pod pewnymi warunkami – byli przedsiębiorcy.

Należy jednak pamiętać, że upadłość konsumencka w większości postępowań wiąże się z likwidacją całego majątku osoby fizycznej, zwłaszcza majątku w postaci nieruchomości. W każdym zatem przypadku należy rozważyć, czy postępowanie w zakresie upadłości konsumenckiej jest dla nas faktycznie właściwe, tak z punktu prawnego, jak i ekonomicznego.

13 sierpnia 2016 roku Krzysztof Sarna i Wojciech Pająk ukończyli Gorce Ultra Maraton – ciężki bieg górski na dystansie 80 km.

Uczestnictwu w biegu towarzyszyła akcja charytatywna na rzecz chorej na mukowiscydozę Marceliny, w której to akcji zespół naszej kancelarii z przyjemnością wziął udział.

Panu Krzysztofowi i Panu Wojciechowi gratulujemy wytrzymałości, Marcelinie natomiast życzymy dużo zdrowia!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

We wrześniu rozpoczęliśmy współpracę z portalem KRKnews.pl. Pierwszym jej efektem jest artykuł, który zainteresować może przede wszystkim osoby spłacające kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich. Czy zaprzestanie spłacania rat kredytu hipotecznego jest rozwiązaniem celowym? Czy „frankowicz” wstrzymujący się z regulowaniem swoich zobowiązań wobec banku może czuć się bezpiecznie, a jeśli nie – jakie jest ryzyko? Zapraszamy do lektury krótkiego opracowania przygotowanego przez adw. Michała Kaczmarskiego, a opublikowanego 10 września 2016 roku na portalu KRKnews.pl - http://krknews.pl/kredyt-we-frankach-splacac/ :

Blisko rok frankowicze musieli czekać na ostateczny kształt prezydenckiego projektu ustawy „frankowej”. Dziś nikt nie może mieć już wątpliwości, że rozwiązania problemu kredytów frankowych należy szukać raczej w sądzie, niż na poziomie ustawowym. W ostatnim czasie coraz częściej spotykam się z jednak z pytaniami dotyczącymi zasadności zaprzestania uiszczania rat, choćby na jakiś czas – pisze adwokat Michał Kaczmarski* dla KRKnews.

Problem frankowiczów – co oczywiste – dotyczy niestety wielu krakowian, którzy tak jak i inni kredytobiorcy, czekali z niecierpliwością na obiecaną pomoc Prezydenta RP. Ostateczny kształt prezydenckiego projektu ustawy „frankowej” niewiele ma jednak wspólnego ze społecznymi oczekiwaniami i pierwotnymi zapewnieniami, stąd w ostatnim czasie aktywność frankowiczów, w tym także i tych z Krakowa, bardzo wzrosła.

Aktywność ta z pewnością jest również związana z ostatnimi, głośnymi wyrokami sądów powszechnych, w których sędziowie stanęli po stronie kredytobiorców, uznając niedozwolony (abuzywny) charakter określonych postanowień umownych, czy też nawet stwierdzając nieważność całej umowy. Wielu kredytobiorców nadal ma jednak obawy – co zrozumiałe – co do wszczęcia ewentualnego postępowania sądowego. Podobnie bowiem jak w całym kraju, także i w Krakowie, niezależnie od wspomnianych korzystnych orzeczeń, zapadają także i wyroki niekorzystne.

W rezultacie, wśród frankowiczów, pojawił się pomysł wstrzymania się ze spłatami rat na rzecz banków, co miałoby zmusić te ostatnie do podjęcia negocjacji z kredytobiorcami, a w dalszej perspektywie – także i do znaczących ustępstw na ich rzecz. Czy takie postępowanie jest jednak celowe? Czy fakt, że banki nie mogą wystawiać już bankowych tytułów egzekucyjnych zwiększa bezpieczeństwo kredytobiorcy decydującego się na zaprzestanie spłacania swojego kredytu?

Zaprzestanie uiszczania rat kredytowych spowoduje z pewnością, że bank będzie dążył do wypowiedzenia kredytobiorcy umowy kredytowej. Zanim jednak to uczyni musi poinformować kredytobiorcę o możliwości złożenia wniosku restrukturyzacyjnego. Nie ulega jednak wątpliwości, że prędzej czy później umowa w takim przypadku zostanie wypowiedziana. Co jednak istotne, banki nie mają już możliwości żądania wszczęcia egzekucji komorniczej na podstawie bankowych tytułów egzekucyjnych (tzw. BTE). Jeżeli zatem Bank będzie chciał odzyskać swoje pieniądze od klienta, w pierwszej kolejności będzie musiał wystąpić na drogę sądową. Nie oznacza to jednak, że frankowicze decydujący się na wstrzymanie spłat mogą spać spokojnie. Banki mają bowiem możliwość uzyskania nakazu zapłaty wydanego w trybie nakazowym, co oznacza, że w pierwszej fazie postępowania sąd wydając tzw. nakaz zapłaty rozstrzyga zasadnicze kwestie bez udziału stron.

W przypadku uzyskania nakazu zapłaty, to kredytobiorca ma zaledwie 14 dni na odwołanie (zarzuty), które zawierać musi wszelkie twierdzenia i dowody na poparcie prezentowanej argumentacji. W tym terminie należy również uiścić opłatę sądową od wnoszonych zarzutów. Wbrew pozorom, z uwagi na bardzo skomplikowany charakter spraw „frankowych” oraz stosunkowo niewielką ilość adwokatów czy radców prawnych, którzy specjalizują się w tego typu sprawach, jest to naprawdę bardzo niewiele czasu. Dlatego też – jeżeli ktokolwiek rozważa wstrzymanie się ze spłatą rat kredytowych, niezależnie od tego czy powodem jest nadzieja na pozasądowe rozwiązanie sporu, brak środków na dalszą spłatę kredytu, czy też chęć zamanifestowania sprzeciwu wobec praktyk stosowanych przez banki, to bezwzględnie decyzję taką należy poprzedzić odpowiednimi przygotowaniami. W szczególności należy dopilnować by docierała do nas wszelka korespondencja – zwłaszcza sądowa; warto rozważyć również możliwość skorzystania ze wsparcia profesjonalisty.

W mojej ocenie działanie takie jest jednak nadal bardzo ryzykowne, w rezultacie może bowiem doprowadzić do niepowetowanej szkody. Frankowiczom, którzy chcieliby podjąć działania dotyczące swoich zobowiązań, zdecydowanie zalecam wystąpienie do banku z żądaniem zapłaty na drodze sądowej, co z jednej strony praktycznie eliminuje ryzyko utraty nieruchomości, z drugiej zaś – pozwala ograniczyć ewentualne koszty zastępstwa procesowego. Między innymi z tych powodów jest to rozwiązanie stosunkowo bezpieczne.

Na koniec warto zaznaczyć, że o ile przedstawione sugestie mają charakter uniwersalny, to jednak ze względu na złożoność problemu i specyfikę sytuacji każdego z kredytobiorców zawsze warto zasięgnąć indywidualnej opinii we własnej sprawie.

adw. Michał Kaczmarski

W dniu dzisiejszym, tj. 15 września 2016 roku, mija termin na zgłoszenie roszczeń związanych z ustanowieniem obszaru ograniczonego użytkowania wokół Portu Lotniczego „Katowice” w Pyrzowicach.

Uchwała Sejmiku Województwa Śląskiego Nr IV/53/12/2014 z dnia 25 sierpnia 2014 roku w sposób istotny ograniczyła prawa właścicieli nieruchomości znajdujących się w strefie oddziaływania lotniska w Pyrzowicach.

Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska przewiduje jednak mechanizmy, które pozwalają uzyskać stosowne odszkodowanie za utratę wartości nieruchomości, jak również środki niezbędne na rewitalizację akustyczną posiadanych budynków.

Właśnie kończymy przygotowywanie ostatnich z kilkudziesięciu pozwów, jakie w imieniu klientów składamy do Sądu Okręgowego w Katowicach przeciwko Górnośląskiemu Towarzystwu Lotniczemu S.A. – podmiotowi zarządzającemu Międzynarodowym Portem Lotniczym „KATOWICE” w Pyrzowicach. Choć ostatnie dni były bardzo ciężkie, to jednak z satysfakcją kończymy jeden z ważniejszych etapów pracy nad „odszkodowaniami lotniskowymi” - jak przyjęło się nazywać te sprawy w naszej kancelarii.

O aferze dotyczącej samochodów grupy Volkswagena słyszał już chyba każdy właściciel pojazdu jednej z marek - Audi, Volkswagen, Skoda czy Seat. O co właściwie chodzi w tej sprawie?

W autach grupy VW wyposażonych w silniki diesla montowane było specjalne oprogramowanie, którego zadaniem było zapewnienie spełnienia przez pojazd wyśrubowanych norm emisji spalin. Upraszczając sprawę maksymalnie można powiedzieć, że mechanizm wyglądał następująco:

w momencie, kiedy oprogramowanie rozpoznawało, że samochód poddawany jest badaniu jakości spalin, dochodziło do automatycznej zmiany parametrów pracy silnika (pogorszenie osiągów, podwyższenie spalania), co pozwalało na pomyślne przejście testu jakości spalin. Dodajmy – testu, w którym nikogo nie interesowały ani osiągi samochodu, ani jego spalanie. W normalnym użytkowaniu z kolei oprogramowanie zapewniało parametry pracy silnika tożsame z tymi, którymi grupa VW chwali się w prospektach reklamowych. Każdy z użytkowników w codziennej eksploatacji mógł zatem cieszyć się pojazdem dynamicznym i oszczędnym za razem. Problem polegał jednak na tym, że w tym przypadku auto nie spełniało już obowiązujących norm emisji spalin. Łatwo przy tym ocenić, w którym cyklu na ogół pracowały silniki pojazdów grupy Volkswagena.

Problem wykryli Amerykanie, dla których ważne jest osiągnięcie przewidzianych przez prawo standardów ochrony środowiska w praktyce, nie zaś jedynie na papierze. Kłopot, jaki w tej sytuacji powstał, dotyczy przede wszystkim właścicieli samochodów wyposażonych w „sprytne” oprogramowanie. Zdaniem ekspertów nie jest bowiem możliwe zapewnienie emisji spalin na określonym przez prawo poziomie, przy jednoczesnym utrzymaniu tak dobrych osiągów i tak niskiego spalania, jakie w przypadku konkretnych modeli deklarował ich producent. W tym miejscu z kolei dochodzimy do kwestii, która sprowokowała mnie do napisania niniejszego tekstu – a więc kwestii powstania po stronie właścicieli wadliwych samochodów szkody oraz możliwości dochodzenia jej naprawienia.

Nie może budzić wątpliwości, że jednymi z najważniejszych danych charakteryzujących każdy samochód są jego osiągi i spalanie. To one w wielu przypadkach stanowią podstawę decyzji o zakupie konkretnego modelu. Również one wpływają na rynkową wartość pojazdu. Jeśli zatem otrzymujemy produkt, którego parametry odbiegają na niekorzyść od parametrów oficjalnie podawanych przez producenta, to oczywiste jest, że po naszej stronie powstaje szkoda. Zapłaciliśmy bowiem całość ceny za niepełnowartościowy produkt.

Każdemu z właścicieli wadliwych samochodów przysługuje kilka alternatywnych roszczeń, których zgłoszenie doprowadzić może do naprawienia powstałej szkody (w znaczeniu potocznym). W tym wpisie chciałbym jednak zwrócić uwagę nie na rodzaje samych roszczeń, ale na zasadność niektórych sposobów ich dochodzenia. Coraz częściej można bowiem natknąć się na medialne doniesienia o planowanych „pozwach zbiorowych przeciwko Volkswagenowi”. Poniżej wyjaśniam dlaczego - moim zdaniem – droga dochodzenia roszczeń przeciwko VW w postępowaniu zbiorowym nie jest właściwa.

Po pierwsze, pozew zbiorowy ze swojej natury wytoczony może zostać jedynie przez grupę osób (powodów), którym przysługują roszczenia przeciwko temu samemu podmiotowi (pozwanemu). Należy podkreślić, że w opisywanym przypadku powodom – osobom, które nabyły samochody wyposażone w „sprytne” oprogramowanie – najdalej idące roszczenia przysługują nie przeciwko producentom samochodów Audi, Volkswagen, Skoda, Seat, ale przeciwko konkretnym dealerom – sprzedawcom, z którym zawierali oni umowy sprzedaży samochodów. Dealerów wskazanych marek jest z kolei na terenie Polski przynajmniej kilkudziesięciu (jeśli nie więcej), a zatem w praktyce należałoby tworzyć grupy pokrzywdzonych przez konkretnych sprzedawców, a następnie wytaczać pozwy zbiorowe (z uwzględnieniem wszystkich ustawowych ograniczeń) przeciwko każdemu z nich. W tym kontekście znaczenie bardziej racjonalne wydaje się indywidualne kierowanie roszczeń przeciwko konkretnym sprzedawcom.

Po drugie, w zakresie dochodzonych roszczeń poszczególnym właścicielom samochodów - przynajmniej teoretycznie - przysługiwać mogą różne rodzaje roszczeń (wymiana samochodu na nowy, zwrot ceny sprzedaży, odszkodowanie). W pozwie zbiorowym dochodzić można jedynie roszczeń jednego rodzaju. Innymi słowy – w ramach jednego pozwu zbiorowego wszyscy poszkodowani muszą żądać od jednego pozwanego zachowania tego samego typu (zapłata, wymiana rzeczy na nową, wolną od wad, etc).

Po trzecie, jeśli mowa jest o roszczeniach pieniężnych, to wskazać należy, że w postępowaniu grupowym dochodzić można jedynie roszczeń w zryczałtowanej wysokości – w razie uwzględnienia roszczenia każdemu poszkodowanemu przyznana zostanie jednakowa kwota pieniężna. Po zakończeniu postepowania zainicjowanego pozwem zbiorowym wszelkie roszczenia przekraczające ową zryczałtowaną kwotę nie będą mogły być już dochodzone.

Reasumując – zważywszy na specyfikę opisanej sprawy, dochodzenie roszczeń w postepowaniu zbiorowym w mojej ocenie nie jest działaniem optymalnym. Zgłoszenie roszczeń w indywidualnym pozwie daje właścicielowi wadliwego pojazdu znacznie większą swobodę działania, a w perspektywie – realne zaspokojenie swoich roszczeń już w postepowaniu zainicjowanym tym właśnie pozwem.

Na zakończenie ważna informacja – każdy z właścicieli, który otrzymał od PRODUCENTA (Audi, Volkswagen, Skoda, Seat) list z informacją o wadliwości swojego samochodu, powinien mieć świadomość, że od tego momentu biegnie miesięczny (lub dwumiesięczny) termin na zawiadomienie SPRZEDAWCY (dealera samochodowego) o wykryciu wady swojego pojazdu, co umożliwi późniejsze dochodzenie nieprzedawnionych roszczeń związanych z zakupem wadliwego produktu.

Należy pamiętać, że roszczenia przeciwko sprzedawcy są roszczeniami znacznie dalej idącymi – a zatem korzystniejszymi dla właściciela - niż roszczenia przeciwko producentowi. Co więcej, ich dochodzenie okazuje się dużo łatwiejsze niż dochodzenie roszczeń przeciwko Audi, Volkswagenowi, Skodzie czy Seatowi.

Nie warto zatem cierpliwie czekać na „opracowanie rozwiązania problemu” przez producenta – jak zaleca się czynić właścicielom wadliwych pojazdów. Zwłoka w podjęciu odpowiednich działań w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do braku możliwości uzyskania jakiejkolwiek rekompensaty za zaistniałą sytuację.

Wejście w życie w dniu 25 grudnia 2014 roku ustawy o prawach konsumenta wywołało po stronie przedsiębiorców zawierających umowy poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość – a więc m. in. po stronie właścicieli sklepów internetowych - konieczność dostosowania regulaminów świadczenia usług do znowelizowanych przepisów.

Przy tej okazji warto wspomnieć, że z prowadzeniem stron internetowych wiążą się także i inne obowiązki ustawowe, które obciążają nie tylko przedsiębiorców, ale również osoby fizyczne. Co zaś najistotniejsze – obowiązki te aktualizują się również w przypadku prowadzenia witryn o charakterze informacyjnym bądź reklamowym.

Trzeba bowiem podkreślić, że zgodnie z zapisami ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną, każdy kto prowadząc, chociażby ubocznie, działalność zarobkową lub zawodową, wykonuje usługi świadczone bez jednoczesnej obecności stron (na odległość), poprzez przekaz danych na indywidualne żądanie usługobiorcy, przesyłanej i otrzymywanej za pomocą urządzeń do elektronicznego przetwarzania, włącznie z kompresją cyfrową, i przechowywania danych, która jest w całości nadawana, odbierana lub transmitowana za pomocą sieci telekomunikacyjnej, świadczy usługi drogą elektroniczną. Definicja ustawowa nie jest może szczególnie jasna, dość jednak powiedzieć, że samo zamieszczenie na stronie internetowej informacji dotyczących prowadzonej przez nas działalności (np. oferty naszego sklepu, jego lokalizacji, cennika usług, etc.), w świetle przywołanej definicji kwalifikowane jest jako świadczenie usług drogą elektroniczną.
Z tym zaś wiążą się konkretne obowiązki informacyjne wobec usługobiorcy, a więc internauty przeglądającego naszą witrynę internetową. Ustawa przewiduje konieczność stworzenia regulaminu świadczenia usług drogą elektroniczną, w którym określone zostaną m.in.:

- dane usługodawcy (właściciela strony internetowej),
- szczególne zagrożenia związane z korzystaniem z usługi świadczonej drogą elektroniczną,
- funkcje i cele danych niebędących składnikiem treści usługi, a wprowadzanych do systemu teleinformatycznego, którym posługuje się usługobiorca,
- rodzaje i zakres usług świadczonych drogą elektroniczną,
- warunki świadczenia usług drogą elektroniczną, w tym wymagania techniczne niezbędne do współpracy z systemem teleinformatycznym, którym posługuje się usługodawca, warunki zawierania i rozwiązywania umów o świadczenie usług drogą elektroniczną czy tryb postępowania reklamacyjnego.

Co więcej, jeśli prowadząc stronę internetową, dodatkowo w związku z działalnością zarobkową lub zawodową przetwarzamy dane osobowe, to podlegamy również regulacjom ustawy z 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Z przepisów tych wynika, że o ile przetwarzanie nie następuje m.in wyłącznie w związku z zawartą umową i w celu jej realizacji (np. wystawienie faktury VAT), to administrator danych zobowiązany jest dokonać zgłoszenia zbioru danych osobowych do rejestracji Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych. Dotyczy to np. danych zbieranych w celu rozsyłania newslettera. Ewentualne zwolnienie z obowiązku rejestracji zbioru danych nie jest jednak jednoznaczne ze zwolnieniem z obowiązków informacyjnych przewidzianych w ustawie o ochronie danych osobowych.

Ponadto w sytuacji opisanej powyżej konieczne może się okazać stworzenie tzw. polityki bezpieczeństwa w zakresie ochrony danych osobowych. Jest to dokument wewnętrzny, który określa reguły postępowania z posiadanym zbiorem danych w konkretnej jednostce. W jego treści należy zawrzeć informacje m.in. o:

- obszarze, w którym przetwarzane będą dane osobowe,
- konkretnych zbiorach danych osobowych oraz programach stosowanych do ich przetwarzania,
- strukturze tych zbiorów, zawartości poszczególnych pól informacyjnych oraz powiązaniach je łączących,
- środkach technicznych i organizacyjnych stosowanych dla zapewnienia poufności i integralności przetwarzanych danych.

Co zatem grozi za nieprzestrzeganie obowiązków ustawowych, o których wspomniałem powyżej?
Jeśli chodzi o braki informacyjne dotyczące regulaminu świadczenia usług drogą elektroniczną, to ustawa z dnia 18 lipca 2002 roku przewiduje za to karę grzywny do 5000 zł.

Znacznie surowsze sankcje grożą za nieprzestrzeganie przepisów prawa w zakresie ochrony danych osobowych. Dla przykładu wskażę, że zaniechanie zgłoszenia do rejestracji zbioru danych może wiązać się nawet z karą pozbawienia wolności do roku. Podobna kara może zostać wymierzona za niedopełnienie obowiązku poinformowania osoby, której dane dotyczą, o jej prawach lub za nieprzekazanie tej osobie informacji umożliwiających korzystanie z praw przyznanych jej w ustawie o ochronie danych osobowych.

kontakt

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Regulamin

zapoznałem się z treścią regulaminu, który rozumiem i akceptuję w całości